Jak wygląda rok pracy bez monitorowania budżetu?
Przez cały 2022 rok przyjmowałem zlecenia, które wydawały mi się opłacalne. Stawki godzinowe negocjowałem na poziomie 120-180 zł, co na rynku wyglądało przyzwoicie. Problem był gdzie indziej.
Nie liczyłem kosztów infrastruktury: serwery testowe, licencje IDE, kursy techniczne potrzebne do konkretnych projektów. Łącznie te wydatki wyniosły w tamtym roku 14 400 zł, czyli 1 200 zł miesięcznie. Żaden z projektów ich nie uwzględniał.
Moment weryfikacji
W styczniu 2023 roku przygotowywałem zeznanie podatkowe i po raz pierwszy zestawiłem wszystkie przychody z wszystkimi kosztami. Wynik był nieprzyjemny: przez 4 miesiące w roku mój realny dochód po kosztach był ujemny lub zerowy.
To nie znaczy, że pracowałem bez pieniędzy na koncie. Znaczy, że koszty, których nie widziałem, zjadały marżę na tych projektach całkowicie.
Czego nauczyła mnie ta analiza?
Zacząłem prowadzić budżet per projekt w arkuszu z 6 polami: stawka, szacowany czas, rzeczywisty czas, koszty przypisane, wynik brutto, wynik netto. Pierwsze 3 projekty po wdrożeniu tego systemu pokazały, że moje wyceny były zaniżone średnio o 18%.
Monitoring budżetu nie uratował mi tamtego roku. Ale sprawił, że rok 2023 był pierwszym, w którym wiedziałem, czy zarabiam, zanim skończyłem projekt.
Freelancer bez danych kosztowych podejmuje decyzje cenowe na podstawie odczuć, nie faktów. To działa przez jakiś czas, ale przy większej liczbie projektów przestaje być wystarczające.